Archiwa z miesiąca Wrzesień, 2012

Cel: Poznań

Na początku lipca rzuciłem pomysł,  że warto byłoby wybrać się do Poznania zaliczyć trasę na Franowo, która miała być otwarta na z początkiem sierpnia. Rzuciłem propozycję i po kilku godzinach znalazło się kilku odważnych. Jako środek transportu wybraliśmy OLT Express, lecieliśmy na tej samej trasie w kwietniu i byliśmy zadowoleni, tak więc bez najmniejszego namysłu zakupiliśmy bilety na koniec sierpnia i zapomnieliśmy o sprawie. W międzyczasie zarezerwowaliśmy sobie nocleg w hostelu, więc w sumie wszystko było zapięte na ostatni guzik. Pod koniec lipca byliśmy zmuszeni pożegnać się z pieniędzmi, które wpłaciliśmy OLT i szukać innego transportu. Po przeanalizowaniu rozkładu kolejowego skusiliśmy się skorzystać z usług PKP Intercity, korzystając z pociągu TLK Przemyślanin w obie strony. Nie chcieliśmy powiem tracić czasu w dzień, a Przemyślanin w obie strony jedzie przez noc.

 

Tak więc nadszedł dzień wyjazdu, nasz pociąg z 10cio minutowym opóźnieniem wjechał na dworzec chwilę przed 22. Oczywiście jak staliśmy na końcu peronu to wagon, w którym mieliśmy spędzić te nocne 8 godzin jechał zaraz za lokomotywą, więc zanim wsiedliśmy czekał nas jeszcze drobny trucht.

 

W jedną stronę skusiliśmy się na kuszetkę, tak, żeby w miarę ogarniać coś zaliczając sieć, a nie tylko spać w tramwajach. Ale po 22 spać się jeszcze nie da, więc mniej więcej do Jaworzna staliśmy na korytarzu i gadaliśmy przy okazji wietrząc twarze przez otwarte okna. Chwilę później zostaliśmy zrugani przez konwojenta, że już północ i że jesteśmy za głośno. No więc z braku innej rozrywki wróciliśmy do przedziału i próbowaliśmy się coś wyspać. Spanie, przynajmniej u mnie wyglądało na szukaniu jakiejś neutralnej pozycji do snu. Kiedy wreszcie się udało, obudziła mnie szczekaczka na dworcu we Wrocławiu.

 

Godzina 6:30, jesteśmy w Poznaniu. Idealna pora na zdjęcia. Kupiliśmy bilety, pojechaliśmy zostawić toboły do hostelu i w drogę. Oczywiście na Franowo zaliczyć nową trasę. Chwilę po 8 byliśmy u celu. Po chwili focenia doszliśmy do wniosku, że wieje jak na dworcu w Kielcach i ogólnie jest zimno. Tak więc szybko kończymy robić zdjęcia i ku uciesze na pętlę wjechał tramwaj, więc ucieszyliśmy się, w tramwaju nie będzie wiało. Nasz entuzjazm szybko prysł, motorniczy zostawił wagon przed przystankiem dla wsiadających i poszedł do kanciapy. Nam więc pozostała wiata.

 

Kiedy już wsiedliśmy podjechaliśmy dwa przystanki w celu sfocenia tramwaju wyjeżdżającego z tunelu. Tu akurat mieliśmy szczęście, akurat rozjechały się nauki jazdy. Po zrobieniu kilku zdjęć poszliśmy na śniadanie. Po godzinie znów skierowaliśmy się do tunelu, gdzie wsiedliśmy 16stkę i podjechaliśmy na przystanek Kurnicka, gdzie mieliśmy przesiadkę na 10tkę, która miała nas zawieść na Rondo Śródka. Tak też się stało, więc po zrobieniu kilku fot na rondzie padł pomysł, żeby jechać na Miłostowo zaliczyć trasę. Po 7 minutach byliśmy już na interesującej nas końcówce. Po obadaniu pętli i przejściu jej dookoła uznaliśmy, że jest tam beznadziejnie, więc szybko wsiedliśmy w pierwszy lepszy tramwaj. Okazało się, że pierwszy lepszy tramwaj kieruje się na końcówkę Węgorka, czyli na drugi koniec miasta, pod stadion Lecha. Tak więc postanowiliśmy wytrwać te  48 minut i dojechać do końca. Dojechaliśmy, ale trochę zdziwiliśmy się, gdyż niby jest przystanek o nazwie Węgorka, niby wyświetlacz pokazuje przystanek końcowy, niby wszyscy wysiadają, ale nie ma tu żadnej pętli. No nic, wysiedliśmy i patrzymy co dalej. Tak, dopiero po chwili jeden z nas sobie przypomniał, że tu jest remont i tramwaj jedzie sobie jeszcze na pusto dwa przystanki do remontowanej pętli i tam zawraca.

 

Trochę zdziwieni wróciliśmy kilka przystanków, do Ronda Jeziorańskiego wcześniejszą brygadą. Tam pofociliśmy trochę dłużej, bo miejscówka była bardzo ładna. Po około pół godziny przemieściliśmy się w stronę Starołęki, choć nie była ona naszym celem, ale na jednym ze skrzyżowań zobaczyliśmy jedynego w Poznaniu Beynesa 3G, który jest już zabytkiem. Jednemu z nas bardzo zależało żeby się tym sprzętem przejechać, więc wysiedliśmy i oczekiwaliśmy na powrót Holendra z pętli Starołęka.

 

Po 20 minutach wagon wrócił, a my wsiedliśmy do niego i skierowaliśmy się znów na drugi koniec miasta, na ulicę Małopolską. Tam miał do nas dołączyć kolega z Poznania, który miał służyć jako nasz przewodnik.  Kiedy kolega przyszedł, skierowaliśmy się na nieodległą trasę PST, dokładnie na przystanek Słowiańska. PeSTka w chwili obecnej była zamknięta z racji podłączania torowiska biegnącego koło dworca głównego, ale został na niej utrzymany ruch tramwajowy na odcinku Os. Sobieskiego (pętla) – Słowiańska. Na tej drugiej końcówce wagon zmieniał czoło i wracał z powrotem w stronę pętli. Tak więc po uwiecznieniu wagonów na przejazdówce między jednym torem, a drugim skierowaliśmy się na pętlę Osiedle Sobieskiego. Tam udało się trafić na jedynego w Poznaniu Solarisa Urbino 18 Hybrid.

 

Kiedy już fociliśmy na pętli jeden z kolegów widząc obok linię kolejową wpadł na pomysł żeby… poczekać na pociąg. Podreptaliśmy więc na przejście przez tory i czekaliśmy na cokolwiek. Po 15 minutach załączyła się sygnalizacja ostrzegająca przed pociągiem, więc pomyśleliśmy sobie, że sfocimy sobie jakiegoś Traxxa Lotosu albo co najmniej jakiegoś loka DB. Ale nie, przyjechał ET22… jako luzak. Tak więc trochę zniesmaczeni wróciliśmy na pętlę chcąc przejechać się autobusem. Ustaliśmy, że jedziemy na pętlę Spławie. Tak więc mając 20 minut zapasu wsiedliśmy w autobus, który miał nas dowieść na dworzec Rataje, gdzie miał na nas czekać autobus 54. Jazda jednak trochę się przedłużyła i ledwie zdążyliśmy na tego 54. Kiedy już dojechaliśmy postanowiliśmy zaczekać pół godziny na następny, aby mieć jakieś sensowne zdjęcie.

 

Z przygodami dotarliśmy z powrotem na Rataje.  Po tym ekstremalnym zaliczeniu postanowiliśmy iść coś zjeść i wracać do hotelu.

 

Następny dzień przywitał nas ładną pogodą. I nie wiało! Z  samego rana zebraliśmy się na śniadanie i później szybko na Rondo Śródka, skąd mieliśmy autobus do Bolechowa, gdzie mieliśmy zwiedzać fabrykę Solarisa. Ale to już materiał na kolejny wpis. Po 14 wróciliśmy do Poznania, lecz z powodu widoku dziesiątek Solarisów postanowiliśmy trochę odpocząć i przejść się koło jeziora Maltańskiego patrząc sobie na kolej parkową Maltankę. Po tej chwili idylli wróciliśmy do tramwaju, by dojechać do centrum i porobić tam sobie jakieś zdjęcia.

 

Po zrobieniu zdjęć w centrum, m.in na Placu Wielkopolskim postanowiliśmy przejść się trochę po starym mieście, żeby nie było, że przyjechaliśmy do Poznania a nie byliśmy na rynku. Tam korzystając z okazji sfociliśmy sobie tramwaje na ulicy Święty Marcin. Później z racji już późnego popołudnia kierowaliśmy się do hostelu wziąć sobie nasze plecaki. I tak, przechodząc sobie jeszcze obok nieczynnej już zajezdni Gajowa kierowaliśmy się w stronę dworca. Tam przed przyjazdem pociągu wrzuciliśmy sobie jeszcze coś na ząb.

 

Przez cały wyjazd zadawaliśmy sobie pytanie: jak to jest, że jedną stronę jedziemy 8 godzin, a w drugą 10. Wszystko wyjaśniło się na dworcu, gdzie zobaczyłem, że wracamy trochę inną trasą, zamiast przez Leszno jechaliśmy przez Jarocin i Ostrów Wielkopolski.

 

Pociąg tym razem przyjechał punktualnie, bez biegania znaleźliśmy swój wagon i przedział i przed 8 rano byliśmy w Krakowie. Ja natomiast na koniec chciałbym polecić wszystkim Poznań, jest to bardzo ładne miasto i można tu spokojnie przyjechać nawet nie w celach komunikacyjnych.

Krystian Suder.

X sezon Krakowskiej Linii Muzealnej zakończony

Dobiegł właśnie końca X sezon Krakowskiej Linii Muzealnej. W tym roku zabytkowe tramwaje wyjechały 1 lipca i jeździły aż do 16 września. Początkowo linia miała jeździć do 2 września, jednak z okazji Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu jedną z atrakcji był właśnie tramwaj linii 0. Chcąc zachować ciągłość kursowania, tramwaj wyjechał także 9 września. Dla wielu ludzi była to niespodzianka, wywołująca uśmiech na twarzy, bo nie wszyscy zdążyli się przejechać w wakacje.
Dodatkową atrakcją były zabytkowe autobusy, które wyjechały w ramach KLM 4 razy. 1 lipca wyjechał Jelcz 272 MEX (potocznie zwany Ogórkiem) na linię 502, kursującego na trasie Plac Centralny – Cracovia. 22 lipca był prawdziwą gratką dla miłośników autobusów, bowiem wtedy uruchomiono specjalnie na ten dzień linię 132 (Kombinat – Nowy Kleparz), na której można było zobaczyć krótkiego Ogórka, Jelcza PR110, Ikarusa 280.26 oraz największą niespodziankę, czyli Jelcza 021. Jest to przegubowa wersja Ogórka, który został odremontowany wspólnie z miłośnikami, którzy wykonali tym samym kawał dobrej roboty. 15 sierpnia na ulice wyjechał tylko Jelcz 272 MEX na linię 153 (Os. Piastów – Szpital Żeromskiego). 2 września na linię 105 wysłano Jelcza 021 i Ikarusa 280.26. Największe zainteresowanie było widać zarówno przegubowym Ogórkiem, jak i krótkim. Trudno się dziwić, skoro te autobusy można nazwać prawdziwymi zabytkami. Nie oszukujmy się, Jelcz PR110 czy Ikarus wyglądają zbyt współcześnie, aby budziły tak wielkie zainteresowanie.

Jeśli chodzi o zabytkowe tramwaje, to można było spotkać składy eNek, Sanoków, wagony solo oraz “nowocześniejszy” zabytek. W ramach KLM jeździły dwa składy eNek, N-ND #26-538 (skład ręczny) i #20-511 (skład automatyczny), z Sanoków jeździł SN1-PN3 (#37-555) i SN2-PN2 (#87-524, #87-530), z tzw. solówek Linke Hofamnn #1076. Z kolei tym nowocześniejszym zabytkiem był Konstal 102N #203. Jednorazowo 19 sierpnia wyjechało ciekawe połączenie w postaci składu N-PN2 #26+524.

Oczywiście, podobnie jak w latach ubiegłych, funkcje konduktorów pełniły osoby z Krakowskiego Klubu Modelarzy Kolejowych oraz osoby w różny sposób powiązane z Klubem. Głównym zadaniem konduktorów jest czuwanie nad bezpieczeństwem pasażerów, obsługa ręcznych drzwi, sprzedaż biletów, rozdawanie biletów pamiątkowych, udzielanie informacji, pomoc motorniczemu przy przekładaniu zwrotnic oraz przy cofaniu tramwaju na ulicy św. Wawrzyńca, bowiem aby podjechać pod samo Muzeum Inżynierii Miejskiej, trzeba wycofać.

Nowością w tym roku była wariantowa trasa do Kopca Wandy. Linia 0 wykonywała w ciągu dnia 5 kółek (3 do Cichego Kącika i 2 do Kopca Wandy). Na wybranych kursach, o mijanych miejscach opowiadał przewodnik, który zapraszał chętnych do wejścia na szczyt Kopca Wandy, później wracając do tramwaju szlakiem Twierdzy Kraków przez tajne przejście. Kto był, ten wie o czym mowa.

W tym roku Krakowska Linia Muzealna ma swój jubileusz. Już od dziesięciu lat jeździ po Krakowie. Na samym początku zabytki jeździły na linii nr 2, gdyż nie istniała wtedy jeszcze “zerówka”. Od tamtego czasu trochę się zmieniło, ale cel pozostał ten. Przypomnieć i pokazać ludziom, jak dawniej się podróżowało tramwajem.

_______________________________

Pozdrawiam i zapraszam za rok

Marcin Filipowski
(http://photokrakow.wordpress.com/)

III zlot użytkowników Poznańskiego Portalu Komunikacyjnego KM-Poznan.pl

  • 7 września 2012
  • Kategoria: Imprezy
  • Tagi: , , , ,
  • Możliwość komentowania III zlot użytkowników Poznańskiego Portalu Komunikacyjnego KM-Poznan.pl została wyłączona

Poznański Portal Komunikacyjny zaprasza swoich użytkowników i sympatyków w dniu 23 września na przejazd organizowany wspólnie z Zakładem Usług Komunikacyjnych Rokbus w Rokietnicy.

Spotykamy się o godzinie 10 przy pętli tramwajowej OGRODY – przystanek Szpitalna i przejedziemy się po trasie:

POZNAŃ OGRODY – PAWŁOWICE – KIEKRZ – STARZYNY – ROKIETNICA – NAPACHANIE – DALEKIE – NAPACHANIE – MROWINO – KOKOSZCZYN – PRZYBRODA – CEREKWICA – MROWINO – ROKIETNICA – ROSTWOROWO – ŻYDOWO – KRZYSZKOWO – ROKIETNICA – BYTKOWO – SOBOTA – POZNAŃ PST

W podróż zabierze nas autobus Volvo B10M z 1986 roku – numer taborowy 024.

Wszystkie osoby chętne, proszę o przesłanie mailem imienia i nazwiska na adres: pawelgawin@km-poznan.pl.

Koszt uczestnictwa w imprezie to 15 zł (płatne przy wejściu do autobusu) – ilość miejsc ograniczona.

Witaj Szkoło po krakowsku.

  • 4 września 2012
  • Kategoria: Komunikacja Kraków
  • Możliwość komentowania Witaj Szkoło po krakowsku. została wyłączona

 

 

 

 

„Żegnajcie letnie przygody, czas już powracać do szkoły
Letnie przygody czekajcie, kiedy znów będą wakacje.”

Kto z nas nie śpiewał piosenek z o początku roku szkolnego? Ale dziś nie o tym.

Początek roku to zmiany w krakowskiej komunikacji oraz małe niespodzianki w taborze MPK.
Jak wszystkim wiadomo zaczął obowiązywać powakacyjny rozkład, który przyniósł wiele zmian. Jedną z  nich (trochę kontrowersyjna), była zmiana kilkudziesięciu nazw przystanków.

Zmiany dotyczą także wielu linii kursujących po Krakowie. Na przykład linie 501 oraz 172 kursują na nowych trasach <Aleja Przyjaźni <-> Bronowice Małe>. Wiele linii jeszcze nie powróciło na swoje stałe trasy z powodu remontu na ulicy Limanowskiego (nadal kursują 70, 71, 75, 76, 77 i 79). Na 292 pozostały autobusy przegubowe z powodu wzrostu zainteresowania połączeniem, oraz cen za „Balicobus”. Linia 522 uległa likwidacji, a na jej miejsce powróci  503 (aktualnie kursuje 703). Ciekawostką jest zmiana nazwy końcówki „Bieżanów Nowy” na „ Nowy Bieżanów Południe”.
Nowością jest linia nocna 643, kursująca z osiedla Złocień na Dworzec w Płaszowie. Dzięki temu dwa osiedla zyskały nocne połączenie.

 

Teraz nieco o ciekawostkach taborowych.

Do Krakowa przybył 10 metrowy Autosan 10LF. Jest to nowy produkt Sanockiej fabryki Autosan.
Jest to autobus średniej pojemności zdolny zabrać na pokład około 104 osoby (24 na miejscach siedzących oraz 80 na miejscach stojących). Jest niskopodłogowy, klimatyzowany, wyposażony w drzwi odskokowo-przesuwne z fotokomórką co jest udogodnieniem przy używaniu klimatyzacji lub ogrzewania gdyż drzwi zamykają się same za pasażerem co zmniejsza przewietrzanie podczas pracy tych urządzeń. Autosan jest napędzany 264 konną(194kW) jednostką napędową marki IVECO N60ENT o normie spalania EEV. Silnik jest wyposażony w automatyczną skrzynię biegów Allison T280R z retarderem. Karoseria jest wykonania z aluminium oraz tworzyw sztucznych przyklejonych do konstrukcji autobusu. Autobus tej wielkości był już testowany na naszych ulicach, a był nim Mercedes Citaro K.
Zobaczymy, może się sprawdzi i przyjmie 🙂
Autobus zadebiutował na linii 183.

Wrzesień jest przeważnie miesiącem zmian w komunikacji i tak też było tym razem. Nie wszystkie wyjdą na dobre, ale jak wiadomo nie da się każdemu dogodzić indywidualnie. Zdjęcia testowego Autosana poniżej.

Dominik Włodarczyk

Dane o autobusie pochodzą z ulotki reklamowej producenta (Autosan S.A)

Autosan M10LF

Autosan M10LF

Autosan M10LF

MIGiem po Halach, pożegnanie Jelczy M11 w Nowym Targu 29.09

Galicyjskie Stowarzyszenie Miłośników Komunikacji w Nowym Sączu pragnie zaprosić na kolejną imprezę Migiem po halach czyli Jelczem M11 #317 w delegacji po oddziale Nowy Targ. Będzie to także pożegnanie Jelczy M11 w Nowym Targu.

Co i jak: 
Termin – 29.09.2012r. (sobota)

Rozpoczęcie imprezy:

Nowy Sącz 
start o 7:40, przewidywany koniec 20:00
miejsce startu – Dworzec MPK stanowisko 4 (przy dworcu PKP)

Nowy Targ 
start o 9:30, przewidywany koniec 18:00
miejsce startu skrzyżowanie Kilińskiego i Al. Tysiąclecia (przy dworcu PKS).

Czekamy: 
Nowy Sącz: pociąg z Tarnowa z 5:36 -> 7:35
Nowy Targ: Szwagropol 7:40 -> 9:22 (z Katowic UNI BUS 6:10 -> 7:25 przesiadka na Szwagropol)

Obowiązuje datek wpłacany na imprezie na rzecz GSMK: 
50zł (może mniej – zależy od ogólnej liczby uczestników) dla osób zaczynających w Nowym Sączu
30zł dla osób zaczynających w Nowym Targu

Ilość miejsc ograniczona (tylko do ilości miejsc siedzących czyli 30).

Zapisy: pr110m@onet.eu do 24.09.2012r. (obowiązkowo proszę podać gdzie się wsiada, nie zaszkodzi podać numeru telefonu)

Obowiązuje regulamin imprez GSMK.

VIII Małopolski Piknik Lotniczy.

  • 3 września 2012
  • Kategoria: Imprezy
  • Możliwość komentowania VIII Małopolski Piknik Lotniczy. została wyłączona

VIII Małopolski Piknik Lotniczy.

Po roku nieobecności tak ważnego wydarzenia lotniczego w kalendarzu imprez piknik znów powrócił!
Jak wiemy z powodu zaostrzenia przepisów dotyczących pasa startowego piknik w zeszłym roku nie odbył się. Odwołany został w ostatnim momencie.

Tradycyjnie impreza odbyła się na terenie Muzeum Lotnictwa Polskiego w dniach 1,2 września 2012r. Główne atrakcje odbywały się na pasie lotniska Rakowice – Czyżyny.
Tegoroczna edycja odbywała się pod znakiem… pogody, która skutecznie zakłócała program. Pierwszego dnia większość występów popsuł deszcz, w efekcie Jurgis Kairys, najbardziej znany akrobata odleciał. Jednak po odczytaniu prognoz udało się zmienić tą decyzję i drugiego dnia znów zameldował się swoim Su-26 na Rakowicach – Czyżynach.

W tym roku nie zabrakło stałych bywalców jak np. wcześniej wspomniany Jurgis Kairys, pan Uwe Zimmerman z Niemiec czy Grupa Akrobacyjna Żelazny w składzie Wojciech Krupa, Piotr Haberland, Agata Nykaza(początkujący pilot akrobata) oraz Jerzy Makula, pilot szybowca MDM-FOX solo.
Pan Jerzy Makula dokonał także lotu pokazowego na maszynie Jak-18, należącym do zbiorów Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Do klasyki zaliczyć można jeszcze pokaz akrobacji na motolotniach, paralotniach.
Jak w poprzedniej edycji zaprezentował się również samolot RWD-5R.

Wzorem lat ubiegłych loty pokazowe wykonały również:
-Piper J-3 #SP-AWP
-Antonow PZL An-2 należący do Aeroklubu Podhalańskiego

Oprócz stałych bywalców pojawiło się wiele ciekawych, nowych maszyn.
Podczas tegorocznego pikniku miało miejsce kilka premier, między innymi:
– Jak – 18 (Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie)
– 2 Wiatrakowce pana Raphaela Celier (czyt. Selię).
Wiatrakowce to nic innego jak mini śmigłowce napędzane silnikiem tylnim. Co więcej posiadają wirnik który napędzany jest wałem elastycznym i służy do cichego i ekonomicznego lotu połączonego z bezpiecznym i delikatnym lądowaniem praktycznie na każdej powierzchni. Wiatrakowce Xenon posiadają konstrukcję kompozytową.
Kolejnym nowym gościem na pikniku był Aeroklub Warszawski. Piloci przylecieli trzema maszynami AT-3 R 100.
Jak wspominał komentator, za sterami siedzieli zwykli ludzie, początkujący piloci amatorzy. Maszyny, którymi latają wywodzą się z fabryki Aero
w Mielcu. Panowie wykonali dwa przeloty nad piknikiem i udali się do domu.
Nie zabrakło także kolejnego mocnego akcentu akrobatycznego. Chodzi o dwóch pilotów z Rumunii. Ci dwaj panowie to Ioan Postolache oraz Daniel Stefanescu. Są to członkowie rumuńskiej formacji akrobacyjnej „Yakkers”. Wraz z Jurgisem Kairysem tworzą międzynarodowy zespół akrobatyczny „Air Bandits”. Dziś również jako „Air Bandits” dali porządny pokaz, zakończony dymieniem parafiną przed publicznością, coś w rodzaju popisu palenia gumy bez użycia opon J.
Obaj panowie latają na maszynach Jak-52.

Poza lotami akrobacyjnymi czy prezentacyjnymi miały również miejsce również pokazy. W tym taniec dwóch mini śmigłowców Compress CH-7 czy lot desantowy i prezentacja sił antyterrorystycznych małopolskiej policji (śmigłowiec PZL Mi-2 „Kania”).
Kania pod koniec drugiego dnia wykonała lot pokazowy połączony z podstawowymi manewrami lotu desantowego.

Teraz przejdę do najważniejszego punktu mianowicie do samej postaci jak i show Jurgisa Kairysa. Tego Pana zostawiłem sobie na koniec mojej relacji ponieważ jest moim ulubieńcem i dosyć ciekawą postacią w lotnictwie akrobacyjnym.
Mawiają o nim: zaklinacz kobry (jeden z manewrów przy starcie),
tańczący z An-tkami, mistrz korkociągu czy „kosiarz trawników”. Wszystkie te określenia nie są jakimś dobrowolnym wymysłem ponieważ pochodzą od wyczynów jakie ta osoba prezentuje. Kairys dosłownie jest częścią swojego samolotu jak np. nogi czy ręce są częścią człowieka. Ja mówię o nim: „ Ten człowiek nie zna pojęcia grawitacja, On po prostu robi z samolotem dokładnie to co chce”. Patrząc na jego wyczyny znajdziecie potwierdzenie moich słów, zapewniam.
Kairys ma na swoim koncie wiele trofeów jak np. dwa złote i trzy srebrne medale na Mistrzostwach Świata w stylu dowolnym (Freestyle World Championship) jak i również medale na Mistrzostwach Europy. Oprócz tak ważnych imprez wygrywał także World Grand Prix. Ponadto w swojej karierze wygrał pierwszy Red Bull Air Race.
Organizator wielu imprez, sławnych imprez związanych z przelatywaniem pod mostami  „Underbridge Flights”, w locie normalnym. W locie normalnym, ktoś by zapytał? Oczywiście dla tego Pana przelot normalny nie byłby wystarczający dlatego w roku 2000 przeleciał „do góry kołami” pod wszystkimi mostami w Kownie. Ten wyczyn dał mu światową sławę.

Tak właśnie prezentuję najciekawsze momenty z biografii tego Litewskiego pilota.
Nie rzucając słów na wiatr zapraszam do obejrzenia zdjęć z jego akrobacji solowych oraz zespołowych na naszej foto – galerii z tego oraz z poprzednich pikników.

 

            Podsumowując VIII Małopolski Piknik Lotniczy odbył się z kolejną wielką, przysłowiową „pompą”. Nie zabrakło emocji, wirtuozerii akrobacji, tańca w powietrzu czy prezentacji ciekawych maszyn. Zachęcam do odwiedzania tego typu imprez nie tylko w Krakowie. Do zobaczenia za rok na lotnisku Rakowice – Czyżyny!

Dominik Włodarczyk.